Prace zakończył specjalny zespół działający przy Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, w którego skład weszli naukowcy, przedstawiciele środowiska akademickiego oraz przedsiębiorcy rozwijający innowacyjne przedsięwzięcia. Celem grupy było opracowanie konkretnych rozwiązań, które ułatwią komercjalizację wyników badań naukowych i ich wykorzystanie przez biznes. Raport z rekomendacjami trafił już do ministra nauki.
Zdaniem autorów dokumentu wdrożenie choć części proponowanych zmian mogłoby znacząco zwiększyć wykorzystanie potencjału badawczego Polski. Efektem miałby być wzrost innowacyjności gospodarki, większa liczba patentów, dynamiczniejszy rozwój start-upów tworzonych na bazie osiągnięć naukowych (spin-offów) oraz skuteczniejsze zatrzymywanie utalentowanych badaczy w kraju.
Eksperci podkreślają, że obecnie istnieje wyjątkowa szansa na przeprowadzenie reform o strategicznym znaczeniu dla polskiej gospodarki. Kluczową kwestią pozostaje jednak zapewnienie odpowiedniego finansowania. Temat ten ma być przedmiotem rozmów ministra nauki Marcina Kulaska z ministrem finansów Andrzejem Domańskim jeszcze w tym tygodniu.
Naukowcy mówią dość
Raport zespołu doradczego MNiSW wypływa w czasie, gdy środowisko akademickie i przedstawiciele świata nauki szykują się do protestu, domagając się wzrostu nakładów na badania i rozwój. Na 27 maja zaplanowano manifestację pod Sejmem. Oddolna inicjatywa ‘’3% dla nauki, 100% dla Polski’’ już zbiera w sieci szerokie poparcie (na stronach Petycjeonline.com podpisało ją już ponad 8 tys. osób) Badacze alarmują: ‘’Wielu z nas widzi pracę w nauce jako realizację pasji i służbę dobru publicznemu. Ale sam zapał, misja czy prestiż nie wystarczają na opłacenie rachunków i utrzymanie rodziny. Potrzebujemy nie tyle uznania publicznie wygłaszanych pochwał, ile realnego wsparcia’’. Apelują o konkretne finansowanie. Łukasz okruszek, profesor w Instytucie Psychologii PAN, jeden z inicjatorów wskazuje, że roczna kwota, którą państwo przeznacza na naukę i szkolnictwo wyższe, liczona jako procent PKB, od dwóch dekad systematycznie maleje, a suma publicznych i prywatnych środków na badania i rozwój wynosi dziś zaledwie 1,41 proc. PKB, gdy średnio w UE to 2,24 proc., a w niektórych krajach nawet ponad 3.5 proc. Naukowcy domagają się od rządu zdecydowanych działań. Cel? 3 proc. PKB do 2030 r. A spodziewany efekt? Wysyp innowacji i patentów.
Co ważne, badaczom nie chodzi tylko o pieniądze. Trzeba czegoś więcej do eksplozji innowacyjności. Prof. Mariusz Zdrojek, prodziekan ds. nauki i rozwoju Wydziału Fizyki Politechniki Warszawskiej, członek zespołu doradczego MNiSW, tłumaczy nam, że zwiększenie budżetu z jednej strony na badania naukowe, a z drugiej na komercjalizację, jest ważne, ale samo w sobie nie rozwiąże problemów, które obecnie blokują transfer wyników badań naukowych. Równie istotna, co wysokość budżetu, jest strategia jego podziału. Kluczowe jest powiązanie systemu ewaluacji działalności naukowej ze skutecznością wdrażania wyników badań, aby sektor nauki, społeczeństwo i gospodarka miały jeden wspólny cel - wyjaśnia.
Natalia Osica, przewodnicząca specgrupy przy MNiSW, tłumaczy nam, podkreśla, że musimy działać szybko. - Koszty utraconych szans są już teraz zbyt wysokie - przekonuje.
Wyjść z murów uczelni
Raport specgrupy wskazuje, Polska wyczerpała możliwości rozwoju opartego na niskich kosztach pracy i absorpcji technologii z zachodu, a dziś bezpieczeństwo kraju zależy od posiadania własnych technologii. W głównej mierze chodzi o tzw. deep-tech (technologie zakorzenione w badaniach naukowych, na które rząd stawia mocny akcent. Problem w tym, że fundament deep-techu, czyli badania naukowe są uwięzione w sektorze nauki, Polska ‘’wytwarza’’ wiedzę, ale nie potrafi zamienić jej w produkty i firmy.
Eksperci mają pomysły, jak to zmienić. Trzy postulowane strategiczne kierunki to: inwestycje zalążkowe w spin-offy w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego, zastąpienie rozproszonego finansowania rozwoju technologii uporządkowanym (utworzenie trwałego mechanizmu współpracy między agencjami, które finansują rozwój badań i technologii) ora budowa globalnie konkurencyjnej uczelni. W tym ostatnim wypadku nie chodzi o tworzenie jej od podstaw, ale o zintegrowanie wybranych instytucji naukowych w jedną. Ośrodek działający w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego na wzór fińskiego Aalto Unversity czy Paris-Saclay, miałby koncentrować wysokiej jakości badania, przyciągając inwestorów. Autorzy raportu wierzą, że stałby się on magnesem na talenty, technologie i kapitał (przygotowanie takiego przedsięwzięcia miałoby być możliwe w ciągu 12-18 miesięcy)
To jednak nie wszystko Specgrupa liczy na zmiany w systemie ewaluacji działalności naukowej. Chodzi o odejście od obecnej ‘’punktozy’’, czyli oceniania na podstawie publikacji w czasopismach. Punkty miałyby być przyznawane już nie tylko za artykuły w prestiżowych tytułach, ale również za wdrożenia własności intelektualnej (IP) i tworzenie start-upów, które z powodzeniem komercjalizują IP. Co więcej badacze mieliby dostawać nawet 36-miesięczny bezpłatny tzw. urlop przedsiębiorczy. W tym czasie mieliby spróbować zbudować biznes, nie przerywając kariery naukowej (jeśli w interesach im nie wyjdzie, posada na uczelni będzie czekać)
- Sukces spin-offów powinien być dostrzegany i doceniany jako sukces instytucji naukowej, a ich twórcy jako ambasadorzy nowoczesnej nauki – osoby, które dzięki doświadczeniu zdobytemu w biznesie wracają do uczelni z nowymi partnerstwami i zdolnością do budowania kolejnych przedsięwzięć technologicznych - twierdzi dr Katarzyna Waligóra-Borek szefowa Centrum Transferu Technologii w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym.
IP-towar czy fundament wzrostu?
Zmienić powinno się też podejście do IP. Członkowie zespołu mówią o koniecznym odejściu od traktowania własności intelektualnej jako towaru na sprzedaż (wysokie opłaty wstępne) na rzecz modelu partnerskiego (udziały w przyszłych zyskach).
- Państwo finansuje naukę po to, aby powstawały odkrycia poszerzające wiedzę i budujące długoterminowy potencjał kraju, w tym wynalazki, które mają napędzać gospodarkę. Nadrzędnym celem nie jest zarabianie na samym transferze wiedzy i technologii do przemysłu, lecz uruchamianie rozwoju firm i projektów technologicznych - komentuje prof. Piotr Garstecki, chemik, założyciel notowanej na warszawskiej giełdzie spółki Scope Fluidics
Jak zauważa, rynkowa wartość wynalazku powstaje dopiero później - w długim, ryzykownym i kapitałochłonnym procesie rozwoju, który toczy się głównie poza sektorem nauki.
- Dlatego każda bariera utrudniająca transfer wynalazków do gospodarki działa wbrew celowi publicznego finansowania badan – kontynuuje. Dodaje, że potrzebujemy prostszych procedur, niskich i przewidywalnych opłat wstępnych, procesu aukcyjnego oraz modelu, w którym instytucje naukowe korzystają z sukcesu gospodarczego poprzez udziały w zyskach w formie wynagrodzenia, opłat licencyjnych, dywidendy lub wartości udziałów w spółce.
Źródło: Rzeczpospolita, maj 2026
Źródło zdjęcia I: Magnific
Źródło zdjęcia II: Magnific


