Ta strona używa plików Cookie. Korzystając z tej strony zgadzasz się na umieszczenie tych plików na twoim urządzeniu
Maleje  poparcie dla krótszej pracy
24.11.2025

Maleje poparcie dla krótszej pracy

Podczas gdy resort pracy startuje z pilotażem, w Polsce spada poparcie dla czterodniowego tygodnia pracy.

 

Pracownicy z pokolenia Z, czyli w wieku 18–29 lat, to grupa, która z największym entuzjazmem podchodzi do idei czterodniowego tygodnia pracy. Popiera go aż 71 proc. Zetek, podczas gdy wśród ogółu pracowników poparcie dla tego pomysłu spadło do 61 proc. To o 4 pkt proc. mniej niż przed rokiem – wynika z udostępnionego „Rzeczpospolitej” badania agencji zatrudnienia Manpower. Zwiększyła się też grupa sceptyków, którzy nie popierają skrócenia czasu pracy – ich udział wzrósł do 21 proc., czyli o 5 pkt proc. r/r.

 

 

Cena za więcej wolnego

Wprawdzie ponad dwie trzecie pracowników uważa, że czterodniowy tydzień pracy poprawia jakość życia i wspiera równowagę między pracą a życiem prywatnym (udział tych opinii wzrósł z 62 do 67 proc.), to nasiliły się obawy, że skrócenie czasu pracy będzie się wiązać z obniżką wynagrodzenia. Takie ryzyko dostrzega 65 proc. pracowników, aż o 15 pkt proc. więcej niż rok temu. Katarzyna Gołek, ekspertka w firmie Manpower, zwraca uwagę, że w części branż – w tym w sektorze medycznym, assistance czy obsłudze klienta – skrócenie czasu pracy może oznaczać konieczność zatrudnienia dodatkowych osób i wzrost kosztów firm. Dlatego może to budzić obawy o wysokość wynagrodzenia.

Jak jednak zaznacza eksertka, spadek poparcia dla czterodniowego tygodnia pracy nie musi oznaczać, że POlacy przestali postrzegać to rozwiązanie jako  atrakcyjne. Wysoko cenią je najmłodsi, którzy często wybierają pracę w niepełnym wymiarze, i mają kilka projektów, a także osoby 40+, które często łączą obowiązki zawodowe i rodzinne. Zdaniem Katarzyny Gołek, ogólne poparcie dla skrócenia czasu pracy mogło natomiast osłabnąć z powodu braku realnych wdrożeń: pomimo intensywnej debaty, niewiele  firm zdecydowało się na praktyczne testy. Te zaś, które skróciły czas pracy, traktuja to dziś raczej jako benefit niż nowy standard.

 

Pilotaż urzędowy

Przełomem ma tu być przygotowany  przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pilotaż skróconego czasu pracy z zachowaniem  wynagrodzenia, który wystartuje z początkiem  2026 roku. Do udziału w projekcie zgłosiło się prawie dwa tysiące pracodawców, a ogłoszona w październiku lista 90 beneficjentów zakwalifikowanych do programu wywołała krytyczne opinie środowisk biznesowych. Jak w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zaznaczała Wioletta Zukowska-Czaplicka, ekspertka Federacji Przedsiębiorców Polskich, wygląda na to, że krótszym czasem pracy są Zainteresowane głownie urzędy. To one dominują na liście beneficjentów, na której jest niewiele prywatnych firm, w szczególności tych dużych.

Potwierdza to MRPiPS, przyznając, ze do udziału w pilotażu zakwalifikowanych zostało 56 podmiotów publicznych, z czego 34 to urzędy oraz podlegle im jednostki samorządowe, w tym dom kultury, filharmonia, muzea, biblioteki czy spółki wodociągowe. Ministerstwo wyjaśnia, że ten duży udział podmiotów publicznych odzwierciedla strukturę rynku pracy w Polsce, której istotną część stanowią podmioty publiczne.

Rządowy pilotaż, który ma przetestować różne warianty 20-proc. skręcenia czasu pracy (zarówno czterodniowy tydzień pracy, jak tez krótszy czas pracy przez pięć dni w tygodniu, albo wydłużenie urlopu) powinien rozwiać część wątpliwości i obaw pracowników widocznych w  badaniach Mannnwer.

Jak zauważa  Katarzyna Gołek, im bardziej  pracownicy zaczęli przyglądać się  szczegółom, tym więcej pojawiło się  pytań o konsekwencje skrócenia  czasu pracy:  czy nie wpłynie to na wysokość wynagrodzenia, stabilność zatrudnienia czy dostępność urlopów.

- Brak jasnych odpowiedzi ze strony pracodawców i brak wyraźnych przykładów z rynku powodują, że entuzjazm zastąpiła ostrożność – ocenia ekspertka Manpower.

Z badania wynika, ze otwartość na czterodniowy tydzień pracy zależy od wynagrodzenia, wyksztalcenia, a także od wielkości firmy. Najrzadziej skrócenie pracy popierają osoby o najniższych zarobkach, do 3 tys. zł netto (50 proc.), i najsłabiej wykształcone, których wynagrodzenie często zależy od czasu pracy.

Największe poparcie dla czterodniowego tygodnia pracy widać w grupie pracowników z zarobkami 3- 5 tys. zł netto (65 proc.), a także w wśród osób z wyższym wyksztalceniem (62 proc.). Duża część z nich pracuje umysłowo, a dzięki wsparciu nowych technologii, w tym AI, mogą zwiększyć swa produktywność.

Sporo akceptacji dla czterodniowego tygodnia pracy (60 proc.) jest także wśród najlepiej zarabiających, z dochodami powyżej 7 tys. zł netto. Jak zauważa Maciej: Bukowski: ekonomista i prezes think-tanku WISE Europa, im jesteśmy bogatsi, tym bardziej cenimy sobie czas wolny.

Jednak badanie firmy Manpower pokazuje, że menedżerowie, w tym przedstawiciele kadry zarządzającej (którzy są zwykle najlepiej wynagradzani) ostrożnie podchodzą do formalnego skrócenia tygodni pracy. Czterodniowy tydzień pracy popiera 55 proc. dyrektorów i 53 proc. menażerów. Zdaniem Katarzyny Gołek, dla nich samych liczba godzin pracy jest mniej istotna, gdyż rozliczani są z realizacji celów.

 

Krócej, nawet bez regulacji

Nie bez powodu największe poparcie dla skróconego czasu pracy widać w firmach zatrudniających powyżej 5 tys. osób (69 proc.), podczas gdy w mikro firmach (do 49 pracowników) ten wskaźnik spada do 53 proc. W małych firmach skrócenie czasu pracy  jest dużo większym wyzwaniem. Tam jest też duże ryzyko spełnienia obaw 53 proc. pracowników, że prace zaplanowana na pięć dni i tak będą musieli wykonać, tyle ze w ramach bezpłatnych, nadgodzin. Przed rokiem obawy zgłaszało 43 proc. osób. Ponad potowa badanych obawia się, ze skarcenie czasu pracy dodatkowo zwiększy ich obciążenie pracą.

Zdaniem Macieja Bukowskiego, skracanie tygodnia pracy w ten sposób, jak wprowadzając wolne soboty, nie ma dziś sensu. Jest tez trudne do zrealizowania w czasach globalnej gospodarki, gdy firmy w-Polsce są zsynchronizowane z innymi na Świecie.

Prezes WISE Europa jest natomiast przekonany, ze nawet bez regulacji państwa, czas pracy będzie się w Polsce skracał za sprawą postępu technicznego. Będziemy pracować mniej, np. dzięki dłuższym urlopom, czy bardziej elastycznej organizacji czasu pracy.

 

źródło: Rzeczpospolita