Małgorzata Szlachetka
W głowie nadal macie stereotypowy obraz Łodzi, jako szarego miasta fabryk, w którym niewiele się dzieje? Najłatwiej rozprawić się z nim, wybierając się na Light Move Festival, jeden z najważniejszych festiwali światła w Polsce. To spektakularne wydarzenie, realizowane w miejskiej przestrzeni z dużym rozmachem.
Światło na pierwszy plan
Bedzie się działo, bo w ostatni weekend wrzenia czeka na nas jubileuszowa edycja, która będzie powrotem do miejsc kojarzonych z Light Movie Festivalem, ale też otwarciem na nowe. Zobaczycie oświetlone detale zabytkowych kamienic przy ulicy Piotrowskiej (tu będą tłumy!) i świetlne projekcje 360 stopni wokół zrewitalizowanego placu Wolności. Tegoroczna edycja to również instalacje zlokalizowane w śródmiejskich parkach - Sienkiewicza i Staromiejskim. Nowością będzie możliwość nocnego wejścia do odmienionego przez światło ogrodu Pałacu Poznańskich przy ulicy Ogrodowej 15 - obecnie głównej siedziby Muzeum Miasta Łodzi. A mówimy tu o zabytku nie byle jakim, bo największym fabrykanckim placu Europy!. Light Movie Festival to połącznie spektakularnej architektury, zieleni i światła. Impreza potrwa od piątku do niedzieli (26-28 września). Wstęp na wszystkie wydarzenia jest wolny. Na koniec informacja praktyczna: w weekend LMF w Łodzi będą tłumy, dlatego jeśli myślicie o przystanku na kolację w jednej z licznych na festiwalowej trasie restauracji, warto wcześniej zrobić rezerwację.
Miasto wielu kultur
Miedzy 3 a 12 pancernika 2025 odbywa się Festiwal Łódź Wielu Kultur, którego głównym organizatorem jest Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. To chyba najbardziej łódzki z opisywanych festiwali. Opowiadający o przeszłości wielokulturowej Łodzi, ale też otwierający się na teraźniejszość i trapiące współczesność problemy. Tematy przewodnie tegorocznej edycji pozostają nie zwykle aktualne: kultura pracy, nowe geografie i łódzkie biografie. - Tożsamość Łodzi wyrasta z etosu pracy. Mit założycielski tego miasta to budowanie kapitału i bogacenie się. Warto jednak uświadomić sobie, że wzrost odbywał się kosztem robotnic i robotników - mówiła współtwórczyni koncepcji festiwalu Agata Siwak. I dodawała: - w rocznicę filmu Wajdy „Ziemia obiecana” chcemy rozmawiać o historii Łodzi krytycznie, wejść pod podszewkę. Dlatego zadajemy pytanie, skąd była sprowadzana do Łodzi bawełna. A docierała to między innymi z amerykańskich plantacji. Tradycyjnie już warto polecić koncert otwarcia, który jest festiwalową premierą - to zawsze jest mocny punkt programu. 3 października 2025 w sali koncertowej Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi odbędzie się koncert „Pieśni pracy - Maceski gra bluesa”. Masecki to doceniany pianista, kompozytor i aranżer, który świetnie odnajduje się w projektach z różnych gatunków muzycznych. Nie można też przegapić Tryptyku teatralnego o Wandzie Jakubowskiej - reżyserce zasługującej na przywrócenie jej należnego miejsca w naszej pamięci, bo wpisała się w dzieje światowej kinematografii. To pierwsza kobieta nominowana do Oscara - za krótkometrażowy film „Morze” z 1933 roku. Jej życie naznaczyła trudna historia. „Nad Niemnem” miało premierę we wrześniu 1939 roku - kopia wzorcowa obrazu została podzielona i ukryta i do dziś pozostaje zaginiona. Była więźniarka obozów Auschwitz i Ravensbruck po wojnie wyreżyserowała głośny film „Ostatni etap”, którego akcja dzieje się w obozie. Jakubowska została zmuszona do odejścia ze Szkoły Filmowej w Łodzi po tym, jak pozwoliła Filipowi Bajonowi na nakręcenie etiudy wspominającej o masakrze robotników w grudniu w 1970 roku. To również wydarzenie premierowe. Próbnie jak „Moje Gdyby…” - koncert poetyki inspirowany twórczością Joanny Kulmowej, poetki urodzonej w Łodzi. Kolejnej twórczyni, o której powinno się przypominać. Festiwal Łódź Wielu Kultur to niezwykle bogaty program: spektakle, wystawy, performance i debaty. Szczegóły na stronie nietetrowej www.lodzwielukultur.pl.

Festiwal dokumentu w Muzeum Kinematografii
Łódź jest miastem kina nie tylko ze względu na legendarną Szkołę Filmową, ale też dlatego, że od lat pozostaje miejscem wielu planów filmowych. I jeśli zamierzacie poznawać miasto, szukając akurat tych tropów, to poza zwiedzaniem Muzeum Centrum Kultury Filmowej w zrewitalizowanym kompleksie ECI, warto wybrać się na jeden z jesiennych festiwali filmowych. Festiwal Mediów „Człowiek w Zagrożeniu”. To już 35. edycja tej imprezy, w której programie tym razem jest 70 filmów dokumentalnych, reportaży wideo i audio, także podcasty. To przede wszystkim święto filmu dokumentalnego, ale też wyjątkowa okazja do spotkania z twórcami i twórczyniami po projekcjach. W konkursie filmów dokumentalnych w tym roku (2025) jest 12 tytułów, między innymi „Pociągi” Macieja Drygasa, „Dziecko z pyłu” Weroniki Mliczewskiej, „2000 metrów do Andrijiwki” Mstyslava Chernova oraz ciepło przyjęty przez publiczność „Bałtyk” Igi Lis. Widzowie zobaczą retrospektywę reżysera Jacka Bławuta - „nietypowej, bo skoncentrowanej na jego debiutach w różnych filmowych rolach”, ale tez przegląd filmów, które łączy nazwisko montażysty Doroty Wardęszkiewicz. - Montowała najważniejsze polskie dokumenty - podkreśla Jakub Wiewiórski, zastępca dyrektora Muzeum Kinematografii w Łodzi. I dodaje: - Będzie też powrót Michała Fajbusiewicza do Łodzi. Uczcimy też pamięć Marcela Łozińskiego, który od szedł od nas w sierpniu 2025. Jego gwiazdę odsłanialiśmy na ulicy Piotrowskiej podczas ubiegłorocznego festiwalu. Festiwal odbędzie się w Muzeum Kinematografii i Narodowym Centrum Kultury Filmowej w Łodzi - stacjonarnie od 15 do 19 października 2025, a online do 26 października. W sprzedaży są karnety na cały festiwal, dzienne oraz bilety na pojedyncze seanse. Szczegóły na stronie nietetrowej www.lodzwielukultur.pl.
Spotkanie z premierowym kinem
Miłośników dobrego kina na pewno do przyjazdu do Łodzi zachęci mocny program Festiwalu Kamera Akcja, odbywającego się między 23 a 26 października 2025. Tegoroczna edycja to 70 tytułów i spotkania z ponad 50 gośćmi i gościniami. Jak zapowiadają organizatorzy, zobaczymy najwięcej przedpremierowych obrazów w historii festiwalu. Nie zabraknie też tytułów nagrodzonych na międzynarodowych festiwalach. I jak co roku: wiele z tych filmów będzie można później zobaczyć głównie w kinach studyjnych, o ile w ogóle trafią do szerokiej dystrybucji: stacjonarnie lub w streamingu. W Łodzi będzie można między innymi obejrzeć „Ministrantów”, reż. Piotr Domalewski, ale też „Dom dobry” - najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego. Oba jeszcze przed premierą kinową. Kamera Akcja zaprasza też na seans „To był zwykły przypadek”, reż. Jafar Panahi. Irański reżyser w tym roku zdobył Złotą Palmę za ten film. - Będą również pokazy łódzkich animacji oraz sekcja filmów Wytwórni Filmów Oświatowych - to repremiery filmów, które przeszły rekonstrukcje obrazu i dźwięku - mówi Malwina Czajka, twórczyni Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja w Łodzi. Nie zabraknie również tytułów z klasyki kina, ponownie pokazanych na dużym ekranie. Na koniec ważna informacja: Kamera Akcja ma również swoją edycje online (15-26 października 2025), która nie porywa się z programem filmów, jakie zostaną pokazane w łódzkich salach kinowych. - Pokażemy między innymi kino rumuńskie i przegląd kina węgierskiego - zapowiada Malwina Czajka. Karnety w niższej cenie można kupić do 9 października 2025.
Festiwal producentów muzycznych
Ważny jest także festiwal muzyczny - Międzynarodowy Festiwal Producentów Muzycznych Sounddedit, który w tym roku odbywa się między innymi 17 a 21 października 2025. W łódzkiej Wytwórni wystąpią między innymi Anja Huwe oraz Gavin Friday. John porter przypomni słynny album „Helicopters” z 1980 roku. Jak czytamy w zapowiedzi wydarzenia, to „jeden z tych albumów, który do dziś jest uważany za jeden z najważniejszych dla historii polskiego rocka w ogóle. Album Porter Band`u nagrano w Studio Polskiego Radia w Opolu w 1979 roku. Anglojęzyczny krążek błyskawicznie zyskał status Złotej Płyty. Tak wytrawnego, energetycznego i pełnego rockowej pasji debiutu wcześniej w Polsce nie było”. Nie można też przegapić koncertu słynnego trio SBB. Zagrają w składzie: Józef Skrzek - śpiew, instrumenty klawiszowe, gitara basowa, harmonijka ustna, Apostolis Anthimos - gitara, perkusja, Gabor Nemeth - perkusja. Statuetki „Człowieka Ze Złotym Uchem” tym roku otrzymują: Budgie, Dave Harries, Henryk Kuźniak oraz firma PSP Audioware. - Henryk Kuźniak, czy SBB to legendy - podkreśla Maciej Werk, pomysłodawca i dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Producentów Muzycznych Soundedit.
Łódź znów rozbłyśnie
Light Move Festival rośnie z każdym rokiem. Od pierwszej edycji w 2011 roku Beata Konieczniak, pomysłodawczyni i dyrektorka kreatywna festiwalu przekonuje, że „błądzenie głową w chmurach”, to nie kaprys, ale potrzeba. W dniach 26-28 września 2025 odbędzie się 15. edycja festiwalu. Oprócz znanych lokalizacji, w programie znajdują się zupełnie nowe przestrzenie i pomysły, które pokażą, jak Łódź może opowiadać swoje historie światłem i muzyką. Robert Grześkowiak: No to mamy 15. Edycje Light Move Festival. Jubileusz i symbol w jednym. Jak pani parzy na festiwalową drogę, na której pojawiło się tyle wyzwań: pandemia, inflacja, wojna w Ukrainie? Beata Konieczniak: Rzeczywiście, sporo się wydarzyło. Najtrudniejsza okazała się dziesiąta edycja, która miała być wielkim świętem i podsumowaniem pierwszej dekady. Chcieliśmy pokazać, jak Łódź zmienia się dzięki światłu, jak współgra z architekturą. A tu nagle pandemia i lockdown. Pojawiło się pytanie: robić festiwal czy nie? Ostatecznie postawialiśmy na pomysł „festiwalu na dachach”. Ponad sto lamp tańczyło nad miastem, a my transmitowaliśmy wszystko w internecie. Efekt przeszedł nasze oczekiwania - ponad milion wyświetleń.

Czym dla pani jest w ogóle światło w kontekście festiwalu?
- Gdy patrzę wstecz, to cieszy mnie, że festiwal doskonale spisuje się w przestrzeń i tkankę architektoniczną Łodzi. Światło pięknie otula łódzkie zabytki, wyciągając z nich, to co najpiękniejsze - historię i detale. Światłem nocą, zmusiliśmy odbiorców do podniesienia głowy, do poznawania miasta i meandrowania po mieście. Dlatego 15. edycja to także swoista mapa symbolicznych miejsc. Zaczynamy w parku Sienkiewicza, przechodzimy Piotrowską, przez plac Wolności, ulicę Tuwima i park Staromiejski, a finał planujemy przy Pałacu Poznańskiego. I po raz pierwszy otwieramy także jego ogród - to daje artystom zupełnie nowe możliwości opowiadania historii światłem i muzyką.
Festiwal światła 2025 będzie bardziej angażujący
Festiwal to nie tylko architektura. Wielu ludzi przyciągają też parki. - To prawda. Park daje zupełnie inną perspektywę niż kamienice czy pałace. Zamiast cegły i tynku mamy starodrzew, naturalne faktury, zieleń. Podświetlone drzewa, korony czy alejki potrafią stworzyć atmosferę jak z baśni. W parku kontakt z widzem staje się bardziej kameralny, intymny, działa mocniej niż emocje.
Co zatem znajdziemy w tym roku między drzewami?
- W parku Staromiejskim artystka Claudia Reh przygotowała instalację opartą na interakcji z widzami. Jej grafiki i animacje będą wyświetlane na pniach i koronach drzew, a uczestnicy dostaną możliwość ich modyfikowania. Mogą zmieniać kompozycje, dodawać elementy, a efekt zobaczą od razu w przestrzeni parku. To propozycja, w której publiczność staje się współtwórcą.
Obok tego pojawią się też akcenty bardziej związane z tożsamością Łodzi?
- Oczywiście. Choćby „Wrzeciona” Przemka Podolskiego. To instalacja świetlna odwołująca się do przemysłowej historii miasta i jego włókienniczych korzeni. Wrzeciono symbolizuje pracę, rytm, ciągłość – przypomina, skąd Łódź się wzięła i jak się kształtowała. A kiedy pojawia się w paku, w naturalnym otoczeniu, to zestawienie działa jeszcze mocniej.

„Wracamy do historii zapisanej w cegłach”
Hasłem tej edycji są „Powroty”. Co ono dla pani oznacza? - To słowo ma dla mnie kilka znaczeń. Z jednej strony wracamy do artystów, którzy współtworzyli wcześniejsze edycje i zapisali się w historii festiwali. Pokazujemy ich twórczość w nowym kontekście, często w odświeżonej formie. To także nasz sposób na podziękowanie - bo LMF nigdy nie był dziełem jednej osoby, tylko wspólnoty twórców.
A jak mają się „powroty” wobec samej Łodzi?
- Wtedy „powroty” prowadzą nas do dziedzictwa Łodzi - tego kulturowego i przemysłowego. Wracamy do historii zapianej w cegłach, murach, fabrykach i pałacach. Chcemy, żeby światło przypominało o tym, co często zostaje w cieniu: o tożsamości miasta, jego awangardowym i robotniczym charakterze. Plac Wolności, Piotrowska, Pałac Poznańskich - to nie tylko piękne miejsca, ale punkty, w których historia spotyka się z teraźniejszością.
Light Move Festival. Za kulisami u w sercu miasta
Festiwal to spore przedświecie. Ile osób, których na co dzień nie widzimy, stoi za projektem? - na co dzień fundacja to zaledwie pięć-sześć osób. Ale gdy zbliża się festiwal, ta liczba rośnie do ponad 150. Dołączają technicy, artyści, wolontariusze, osoby od logistyki i oczywiście zarząd. Bez tej sieci współpracy nic by się nie udało. To trochę jak orkiestra - każdy ma swoją partię, a dopiero razem tworzymy całość. I ta orkiestra w tym roku zagra w nowym miejscu, bo po raz pierwszy otwarci ogród Pałacu Poznańskich. To duże wyzwanie? - Ogromne. Pałac to zabytek, więc obowiązują nas bardzo ścisłe zasady - nie możemy naruszyć ani jego struktury, ani roślinności w ogrodzie. Dla tego wprowadzamy system wejść grupowych, maksymalnie do 500 osób. Chodzi o to, żeby każdy mógł spokojnie zobaczyć projekcję i posłuchać koncertów, a jednocześnie żeby ogród pozostał nienaruszony. Pokazy i koncerty odbywają się turach - po każdej odsłonie nowa grupa wchodzi do środka. Wstęp oczywiście pozostaje bezpłatny. A co z placem Wolności? z roku na rok odrywa coraz większą rolę w festiwalu. - w tym roku będzie jego sercem. Plac po rewitalizacji zmienił się nie do poznania - z ronda tranzytowego przeobraził się w przestrzeń dla ludzi. Chcemy to mocno zaakcentować. Dlatego zaplanowaliśmy projekcję 360 stopni na dwunastu budynkach wokół placu. Do tego powstanie instalacja „Słońce. Życie. Światło” - 13 - metrowy świetny obiekt, który stanie się punktem orientacyjnym i miejscem spotkań. A w specjalnym, przedszkolnym pawilonie ustawimy fortepian - artystka zagra autorską muzykę inspirowaną Chopinem i Komedą. Plac zmieni się w scenę - jednocześnie wizualną i muzyczną.
Nowość na Light Move Festival: Strefa Kids
W tym roku w programie pojawia się coś zupełnie nowego - strefa dla najmłodszych. Skąd pomysł? - To pierwsza edycja, w której wyodrębniamy specjalną przestrzeń dla dzieci. Od początku zależało nam, żeby festiwal miał charakter rodzinny, ale teraz chcemy jeszcze mocniej podkreślić rolę najmłodszych odbiorców. Dzieci świetnie reagują na światło - traktują je jak zabawę, narzędzie do odkrywania świata. Co konkretnie znajdą tam najmłodsi uczestnicy? - przygotowaliśmy bajkowe instalacje, „Płótna” do wyrażania własnych pomysłów. W pasażu Schillera pojawi się też interaktywna podłoga, która reaguje na ruch - dzieci będą mogły na niej tańczyć, biegać, tworzyć własne świetlne wzory. Chcemy, żeby to była zarówno świetna zabawa, jak i okazja do nauki, pokazania jak działa światło i jak można je twórczo wykorzystać. Coś pomiędzy edukacją a zabawa? - Tak. Chcemy pokazać dzieciom, że światło to nie tylko lampka na biurku, ale też narzędzie do wyrażania emocji i wspólnej zabawy. To inwestycja w przyszłych obiorców sztuki, a może nawet w przyszłych artystów.

Marzenia, plany i pogoda ducha
Które projekcje szczególnie warto zobaczyć w tym roku? - Stawiamy na oczekiwane przez festiwalowiczów. Na pewno uwagę przeciągnie kościół przy ulicy Sienkiewicza, fasada przy Tuwima 6, Piotrowska 99 i projekt „Powroty” na Piotrowskiej 76. No i oczywiście Pałac Poznańskich - tym razem oświetlony za równo od strony Ogrodowej, jak i Zachodniej. Chcemy, żeby światło otoczyło go z kilku stron i stworzyło pełną opowieść. W programie pojawia się też wątek literacki. Co tam się takiego kryje? - Historia. W ogrodzie Pałacu Poznańskich pokażemy projekt oparty na wierszu „Marzenia” Abramka Koplowicza, dziecka z łódzkiego getta. To niezwykłe poruszający tekst, który połączymy z obrazem i muzyką. Kompozycje przygotował Michał Kawecki, który zagra również na żywo specjalnie na tegoroczny festiwal przygotowaną kompozycje. Literatura, muzyka i światło spotykają się w jednym miejscu, by opowiedzieć historię pełną emocji i pamięci. To w tym roku, a co dalej - jakie plany na przyszłość? - Marzy mi się, żeby część działań na przenieść do wnętrz łódzkich pałaców. To niezwykłe przestrzenie - pełne detali, które aż proszą się o dialog ze światem. Mamy już doświadczenie z ECI, które pokazało, jak fascynująco można połączyć industrialną architekturę z nowymi technologiami. Chcielibyśmy też jeszcze mocniej zróżnicować lokalizację festiwalu, żeby rozłożyć ruch publiczności i dać każdemu szansę na komfortowe doświadczenie wydarzeń.
Gazeta Wyborcza, 25 września 2025.


