Ta strona używa plików Cookie. Korzystając z tej strony zgadzasz się na umieszczenie tych plików na twoim urządzeniu

Dom dobry na 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

01.10.2025 | Tarnowski Oddział SAP | Autor: admin

Z daleka widok jest piękny

Smarzowski nie unika brutalności, wręcz przeciwnie - przedstawia domowe piekło w sposób wręcz naturalistyczny. Ale ściąga nogę z gazu w odpowiednim momencie.

 

Głównym obiektem zainteresowań Wojciecha Smarzowskiego od zawsze była Polska. Reżyser tym razem zagląda do intymnego świata pewnego młodego małżeństwa, tworząc bolesne studium przemocy domowej. Krzywda nie zna narodowości. Opowieść o młodej kobiecie uwikłanej w opresyjną relację mówi jednak wiele o naszym społeczeństwie zatrutym maczyzmem, katolicyzmem i pijaństwem. Doskonale znamy tę Polskę Smarzowskiego - pełną brudu i hipokryzji. „Dom dobry” to jeden z najbardziej wyczekiwanych filmów w konkursie głównym na 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

 

Nic nie zapowiada tragedii

 

Analogie do jednego z najważniejszych dzieł Smarzowskiego nasuwają się same. „Dom zły” (2009), kryminał rozpisany na trzech bohaterów, także poruszał temat przemocy domowej. Tamta przemoc była jednak osadzona w realiach ubogiej polskiej prowincji. W tytułowym domu złym mróz przenika przez nieszczelne okna, a cała rozgrzewka to wysokoprocentowy bimber. Zataczający się chłop w rozpadającej się drewnianej chałupie pasował nam do obrazka - stereotypowo przemoc kojarzy nam się z tymi najuboższymi, żyjącymi na marginesie. „Dom zły” był zrealizowany w konwencji gatunkowej, co samo w sobie nasuwało nam interpretację tej historii jako opowieści o przemocy. Nocna libacja rzeczywiście kończy się morderstwem. Wydarzenia po latach stara się zrekonstruować porucznik Mróz (Bartłomiej Topa). W „Domu dobrym” początkowo nic nie zapowiada tragedii. Gośka (Agata Turkot) - błyskotliwa, atrakcyjna młoda kobieta ma dość życia pod jednym dachem z matką (Agata Kulesza). Poznaje w internecie nieco starszego, dobrze sytuowanego Grześka (Tomasz Schuchardt), który ujmuje ją swoją błyskotliwością. Elementem flirtu jest gra polegająca na zgadywaniu, kto jest autorem cytatu przesłanego przez drugą osobę. Spotykają się na żywo po raz pierwszy na imprezie sylwestrowej. Zakochują się w sobie po uszy. Tytuł filmu Smarzowskiego brzmi sarkastycznie, wręcz boleśnie, bo „dobro” jest tu powierzchniowe. Para zamieszkuje w jasnym, przestronnym domu z pięknym ogrodem na obrzeżach niewielkiego miasta. Czyż to nie jest marzenie każdej młodej pary stojącej u progu wspólnego życia? Nad domem dobrym unosi się jednak fetor. Wydobywa się z niedrożnego szamba. Fekalia stanowią doskonałą metaforę życia rodzinnego.

 

 

Narzędziem zabroni manipulacja

 

Smarzowski rekonstruuje techniki stosowane przez oprawców, dla których narzędziem zbrodni jest manipulacja. Twórca wprowadza achronologię, która posłuży mu do dekonstrukcji pewnych schematów powtarzających się w tego typy relacjach. Poszkodowana idealizuję drugą osobę, usprawiedliwiając jej przemocowe zachowania. Olśnienie przychodzi po czasie. Wiara w poprawę partnera, strach przed nim, poczucie wstydu albo chęć ochrony dziecka są powodami, dla których poszkodowane tkwią przez lata w takich związkach. Zabiegi formalne znane z poprzednich filmów Smarzowskiego ogrywają tu ważną funkcję narracyjną - odzwierciedlają stan psychiczny bohaterki. W pewnym momencie nie wiemy, co jest prawdą, a co wytworem wyobraźni. Gosia - niczym bohaterowie „Pod mocnym aniołem” (2014) - traci kontakt z rzeczywistością. Ale tutaj zaburzenia nie są wywołane alkoholem, tylko skrajnym wyczerpaniem psychicznym. Smarzowski pokazuje, że przemoc może zdarzyć się wszędzie. W ośrodkach dla osób doznających przemocy domowej spotykają się kobiety oraz (rzadziej) mężczyźni z różnych grup społecznych. Choć pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego, łączy ich jedno: doświadczenie krzywdy. Przemocowców znajdziemy zarówno w zapuszczonych chałupach na prowincji, jak i w bogatych apartamentach w centrum Warszawy. Wymiar klasowy ma znacznie w społecznym osiądzie oprawcy. Bo łachmytę łatwiej opluć niż eleganta.

 

Wódka i siekiera

 

Wojciech Smarzowski jest wierny swojemu stylowi - powracają motywy znane z jego poprzednich filmów: brutalna przemoc, język przesycony wulgaryzmami, uwikłanie postaci w niemoralne układy. Uspakajam fanów twórcy: jest też wódka i siekiera. Reżyser od zawsze eksplorował mroczne tereny ludzkiej natury. Opowieści o zepsuciu systemu, bolesnej przeszłości czy hipokryzji Kościoła opakowywał w brutalny realizm. Pokazywał nas samych w najbardziej wstydliwych momentach – ale nie po to, aby nas ośmieszyć, tylko po to, abyśmy stali się lepsi. Dosadność kina Smarzowskiego niekiedy wydawała się jednak niepotrzebną eksploatacją, nadmiernie epatował przemocą. W efekcie popadał w groteskę. W „Domu dobrym” owa dosadność znajduje uzasadnienie. Ostrzegam: sens „Domu dobrego” może być dla osób, które doświadczyły podobnej krzywdy, retraumatyzujący. Smarzowski bowiem nie unika brutalności, wręcz przeciwnie - przedstawia domowe piekło w sposób wręcz naturalistyczny. Ale ściąga nogę z gazu w odpowiednim momencie. Twórca nie próbuje szokować widza. Drastyczne obrazy pozostawiają piętno, ale nie zamieniają się w widowisko.

 

 

Wina biernych

 

Wspomniałem, że głównym obiektem zainteresowania reżysera jest Polska. Smarzowski ponownie występuje w roli sumienia narodu, moralizatora, którego diagnoza wspólnoty jest niezwykle bolesna. Wychowanie z duchu konserwatywno-katolickim kształtuje społeczeństwo tolerujące przemoc. Kościół - jako że ochrona słabszych stanowi jedną z misji chrześcijaństwa - jest miejscem, w którym poszkodowana może znaleźć schronienie. Ale katolicyzm wpoił nam przekonanie, że dotrzymanie wierności Bogu należy stawiać ponad dobro jednostki. Polska to bogoojczyźniany terror, szowinizm podlewany tanią wódką i pręgi na plecach naszych babek. Ukształtowała nas potransformacyjna zbrutalizowana polityka zdominowana przez mężczyzn. Polska to słowa Andrzeja Leppera o tym, że „prostytutki nie można zgwałcić”, i Korwina-Mikkego uważającego kobiety za mniej inteligentne. Polska to Franz Maurer sączący coś o „złych kobietach”, popularny showman dowcipkujący z „wodzianki” i „szon patrole” - mizoginistyczny trend na TikToku. Polska to kraj, w którym ofiarami przemocy domowej w 2023 roku było ponad 77 tysięcy osób - poszkodowanymi wśród dorosłych są głównie kobiety. „Dom dobry” jest filmem o milczeniu tych, którzy nie odważyli się przeciwstawić złu. Szmarzowski interweniuje, nie zmierza biernie przyglądać się rozpadowi świata. Reaguje na przemoc domową, tak jak wcześniej reagował na negację współudziału Polaków w Holocauście. („Wesele”) czy tolerowanie rozbisurmanienia duchownych („Kler”). W każdym z tych przypadków zbrodnią było milczenie. Bo - jak przypomina Smarzowski - na tych, którzy pozostają bierni, także spoczywa wina. „Dom dobry” bierze udział w konkursie głównym na 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (22-27 września 2025). Na ekrany kin trafi 7 listopada 2025.

 

Źródło:

Gazeta Wyborcza, 24 września 2025.

Zobacz również inne wpisy w blogu