Ta strona używa plików Cookie. Korzystając z tej strony zgadzasz się na umieszczenie tych plików na twoim urządzeniu

Nagroda Nike 2025 dla Elizy Kąckiej za esej "Wczoraj byłaś zła na zielono"

07.10.2025 | Tarnowski Oddział SAP | Autor: admin

Rudość rzuca wyzwanie

„Wczoraj byłaś zła na zielono”. Czytelnicy „Wyborczej” przyznali swoją „Nike 2025” książce Elizie Kąckiej. Kącka najpierw porywa zagadkową sceną, a pom dalej, scena po scenie, pokazuje, jak to jest mieć „niestandardowe” dziecko. „To książka o doświadczeniu bycia matką dziecka neuroatypowego. Esej autobiograficzny z elementami fikcji” - to tylko dwa fragmenty z kilkudziesięciu recenzji książki Elizy Kąckiej, które czytelnicy nadesłali do redakcji „Wyborczej” głosując na nią w plebiscycie na „Nike” publiczności. „To jest książka wymierzona w role społeczne” - tak mówiła o niej w rozmowie z „Wyborczą” sama autorka. „Nike” Czytelników „Gazety Wyborczej”, to głosowanie towarzyszące finałowi Nagrody Literackiej „Nike”, której laureatkę lub laureata poznamy wieczorem w niedzielę 5 października 2025.

 

Książka, która „zatyka czytelnika”

 

W otwierającej książkę scenie bohaterka rozmawia z pracownikiem pomocy społecznej, który odbiera od niej zabawki. Matka i córka przeprowadza się. - Nie przyjęli nas do przedszkola w Lidzbarku. Dopiero w Warszawie - mówi. - O psubraty - odpowiada zaskoczony mężczyzna. I jak to miedzy dorosłymi, gdy pojawi się temat dzieci, zaczyna się - tylko pozornie - zwyczajna rozmowa. On z rozrzewnieniem wspomina, jak jego córka bawiła się liczydłem. Do kolorowych koralików dokładała ziarnka ryżu. Koralik - ziarnko. - Szybko załapała - cieszy się mężczyzna. - Moja nigdy nie załapie - mówi narratorka książki. - Jak to? - tym razem zaskoczenie osiąga kumulacje. „Zatkało go”, komentuje kobieta. Czytelnika też zatyka. Eliza Kącka, mieszkająca w Warszawie literaturoznawczyni, w tej wymijającej się klasyfikacjom książce, opisuje kilkanaście lat wspólnego życia - matki i córki, „Dwugłowego smoka o odmiennych głowach”, jak mówiła w rozmowie z „Wyborczą”. Córka to dziecko neuroatypowe, choć Kącka nie posługuje się kategoriami diagnostycznymi.

 

 

Rudość rzuca wyzwanie

 

„Nikt nie przewidział, wszyscy pocieszali, a ja świetnie się bawiłam” - pisze Kącka. Gdy dziecko stanęło na „chudych nóżkach”, ruszyło przed siebie z zaskakującą mocą. Nikt nie mógł zmienić upatrzonej przez malucha trasy. „Z początku bawiło mnie, że wszystkie spacery odbywały się tak samo, że chodziła swoim tropem z dokładnością co do chodnikowej płytki”. Zmiana trasy była niemożliwa, sprawiała ból dziewczynce, którą narratorka zaczyna nazywać Rudą. To „rudość rzuciła wyzwanie”. Przed oczami matki po raz pierwszy z całą mocą objawiła się inność, która stała się - jak sama pisze - również jej udziałem. „Wczoraj byłaś zła na zielono” to opowieść o inności, próbach zrozumienia, ale też trudnej nauce tego, że nie wszystko do się zrozumieć. Może w racjonalnym świecie to właśnie inność dzieci jest ostatnią dostępną metafizyką?

 

Stawiać kwestę w poprzek

 

Eliza Kącka opowiadając o książce przytacza wiersz Wisławy Szymborskiej, „Rozmowa z kamieniem”. „To ja, wpuść mnie” - mówi do kamienia podmiotka liryczna wiersza. W finale, kamień przypomina o prawdzie, która kończy rozmowę: „Nie mam drzwi”. Jak rozmawiać z kimś, kto nie wie, czy ma drzwi? Narratorka  „Wczoraj byłaś zła…” pisze: „Ruda, nie kto inny, pokazała mi, jak stawiać kwestię w poprzek, odwracać porządki, mieszać abstrakcję z konkretem”. „Wczoraj byłaś zła…” to kilkaset stron poruszających historii. Bywa strasznie i smutno, gdy Ruda w wyniku przemocy rówieśników wybiera milczenie i malowanie w pokoju z zasłoniętymi oknami. Bywa też zabawnie i poruszająco. Może tak właśnie jest w „Krainie Moroufków”?

 

W krainie Moroufków

 

„Przy obiedzie siedziałyśmy same. Podniosła główkę i powiedziała kategorycznie: - Idę do Moroufków”. Pierwsze słowa po tygodniach milczenia. W świecie Moroufków Ruda przebywała przez dwa lata. „Nigdy nie powiedziała, kim dla niej są” - pisze Kącka. – „Nie liczę, że kiedyś się do mnie odezwą, ale gdyby jednak społeczność Moroufków życzyła sobie wysłać mi sygnał, list w butelce, zahaczkę, to zgłaszam, że nazywam się Pingwin, mieszkam przy Sieleckiej, niewiele rozumiem, jestem matką ich przyjaciółki - Rudej, z którą zawarli przymierze. Dali jej imię Ciekawość. Nie mam żadnych roszczeń. Jest mi ciężko. Chciałabym czasem o coś spytać. Może dowiązałabym się o moim dziecku czegoś więcej. A może po prostu znalazłoby się dla mnie miejsce pod ścianą?” Można sobie tylko wyobrazić jak wielu rodziców i opiekunów dzieci przebywających w światach nam niedostępnych, zapłaciłoby dowolną cenę za choćby krótką konsultacje z Moroufkami.

 

„Reczy, które usłyszałam jako matka”

 

Książka Kąckiej jest dokumentem, w którym zapisane zostają doświadczenia matki neuroatypowego dziecka w kontaktach ze społeczeństwem, „Świat społeczny to talia ról”, przypomina Kącka. A co jeśli gra na własnych zasadach lub nie odnajduje się w regułach? Poruszające są niewielkie rozdziały zatytułowane „Rzeczy, które usłyszałam jako matka”. Ktoś mówi „Nie może pani za dużo oczekiwać”. Ale zaraz pojawia się rada: „Ma pani problem z brakiem oczekiwań. Musi pani mieć nadzieję, dla dziecka!”. Są pretensje: „Mówisz o dziecku jak o insekcie. Zimno. Za dużo analizujesz. To jest żywy człowiek, wiesz?”. Są pretensje ale na opak: „Słuchaj, Eliza, trochę więcej analizy. Ty jesteś za bardzo emocjonalna, miotasz się, dziecko wymaga trzeźwości”. Każdy wie lepiej, każdy ma swój pomysł. Także na to, jak pisać książkę, którą Kącka napisała.

 

Jak tak można pisać?

 

W niektórych recenzjach pojawia się pytanie: „ale jak można było to zrobić własnemu dziecku?” Kącka wielokrotnie wyjaśniała w wywiadach, że córka była pierwszą (i jedyną) recenzentką jej książki, a podczas pisania wszystkie trudniejsze kwestie były wspólnie omawiane. Jednocześnie upomina się o prawo do własnej opowieści. Jak pisała profesor Maria Janion „nie wystarczy coś zobaczyć, przeżyć lub nawet pojąć. Trzeba to jeszcze umieć opowiedzieć”. W rozmowie z „Wyborczą” Kącka broniła pomysłu na książkę, zauważając, że przykładamy różne standardy do oceny opowieści wyrastających z autograficznego doświadczenia. W przypadku męskich historii łatwiej na zachwycić się formą, dostrzec konstrukcje i literacki zamysł. „Kobietom  - mówi Kącka - trudniej dowieść intelektualnej obróbki tematu. Trudniej nie być utożsamianą z bohaterkami lub narratorką opowieści. Zwłaszcza, gdy na wokandę prozy wchodzi krzywda, inność, choroba. To jeszcze trudniej dowieść, że kobiecy głos w literaturze jest uniwersalizowany. A przecież decyduje forma”. I - możemy teraz dodać - zaufanie czytelników do narratorki, która przyznaje się do bezradności, a mimo to uparcie próbuje znaleźć klucz do Rudej. Finalnie go nie znajduje. Moje i dobrze, bo nie wiemy - jak pyta w pewnym momencie sama Ruda - czy byłby to klucz otwierający, czy zamykający?

 

 

Pieśń miłosna ku innemu światu

 

Nagrodzona przez Czytelników „Wyborczej” książka jest zarówno relacją ze wspólnego życia, jak i traktatem filozoficznym wokół pytania o to, czy inne światy istnieją. I czy literatura daje szanse na włamanie się o tych przestrzeni. „Ta książka jest dla mnie pieśnią miłosną zwróconą ku innemu światu. Ku światu mojego dziecka” - mówiła Kącka. Sądząc po tym, jak wiele osób poruszyła jej opowieść - był to też list miłosny do wszystkich, który wierzą, że świat Moroufków bywa równie realny jak świat nagród literackich.

 

Kim jest Eliza Kącka?

 

Urodziła się w Lidzbarku Warmińskim i jest doktorką nauk humanistycznych związaną z Uniwersytetem Warszawskim. Napisała dwie książki akademickie: „Stanisław Brzozowski wobec Cypriana Kamila Norwida” i „Lektura jako spotkanie. Brzozowski - tekst - metoda”. Była również redaktorką wyborów poezji m.in. Cypriana Kamila Norwida, Marii Konopnickiej i Henryki Łazowertówny. Zajmuje się  krytyką literacką. W 2023 roku ukazały się „Idiomy”, zbiór esejów poświęconych ważnym dla Kąckiej twórcom i twórczyniom. Była członkiniom kapituły Nagrody Literackiej Gdynia, a także jurorką Nagrody Literackiej miasta Warszawy. Współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”. Kącka od wielu lat publikuje krótkie formy prozatorskie. Jako prozaiczka zadebiutowała w 2015 roku książką „Halo? pani Elizo? archiwalia”. Opublikowała: „Elizje” (2017), „Po drugiej stronie siebie” (2019) i „Strefę zgniotu” (2022). To często fragmentaryczne, krótkie historie i dialogi będące artystycznym przetworzeniem zasłyszanych przez narratorkę rozmów. „Założyłam sobie, że istnieją tez teksty czwartego rodzaju. Takie, którymi wymieniają się ludzie, żeby nic nie powiedzieć” - mówiła w rozmowie z Bartoszem Sadulskim. - „To nie podsłuchiwanie dowcipów. Sens ma spisanie czegoś, co jest niespodziewane i co uświadamia komuś takiemu jak ja absurdalność naszych mówień. Mówień bez namysłu. Robię po prostu notatki z tego, jak to plemię gada”.

 

Źródło:

Magazyn Wyborcza, sobota-czwartek 4-9 października 2025.

Zobacz również inne wpisy w blogu