Ta strona używa plików Cookie. Korzystając z tej strony zgadzasz się na umieszczenie tych plików na twoim urządzeniu

Stąpając po historii. Odkrywanie nieznanych wątków

28.05.2026 | Tarnowski Oddział SAP | Autor: admin

Kazimierz Dudzik w „Stąpając po historii. Od prehistorii do ostatniego rodu zamku Melsztyńskiego” prowadzi czytelnika przez fascynującą wędrówkę po historii regionu, łącząc osobistą narrację z odkrywczymi refleksjami. Książka nie podąża za tradycyjnym porządkiem historycznym, lecz zaprasza do dialogu z mniej znanymi faktami i teoretycznymi wątkami, które składają się na złożony obraz Melsztyna i jego kulturowego dziedzictwa.

 

Autor nie udaje akademickiego badacza. Wybiera formę żywej, barwnej narracji, pełnej dygresji i osobistego spojrzenia. To właśnie stanowi o charakterze książki. Autor dość swobodnie przemieszcza się między epokami i tematami. Zestawia fakty, czasem dość odległe, by wyciągać własne wnioski i formułować dość odważne czasami tezy. Nie zawsze są one przekonujące, nie zawsze też oczywiste. Ale niemal zawsze okazują się inspirujące. Choć w tytule pojawia się Melsztyn, czytelnik trafia do niego na dobre dopiero w drugiej części książki. Wcześniej autor buduje szeroki kontekst. Prowadzi czytelnika przez prehistorię, lokalne dzieje, tropy kulturowe i historyczne, które uzasadniają niecodzienne znaczenie miejsca, Sięga po wątki narodzin człowieka myślącego, dzieje Wandalów, Celtów, Słowian czy Chorwatów, zestawiając je z lokalnym kontekstem i próbując wpisać region w szerszy, europejski pejzaż dziejów.

 

Równolegle pojawia się współczesność, życie kulturalne Zakliczyna, jego rytm, ludzie i inicjatywy, które budują tożsamość miejsca. A obok tego detale, które nadają tej narracji smak i konkret, jak choćby Uszewskie kukiełki.


Podczas lektury wyraźnie widać ogrom pracy włożonej w studiowanie regionaliów. Kazimierz Dudzik sięga po mniej znane fakty, często rozproszone, ukryte na marginesach większych narracji. Wydobywa z nich sensy, które nie zawsze są obecne w popularnym obiegu. To jedna z największych wartości tej książki. Bo czytelnik dostaje nie tylko opowieść, lecz także dostęp do materiału, który można dalej rozwijać, sprawdzać i interpretować. To lektura, która zmusza do zatrzymania się, do powrotu do niektórych fragmentów, do konfrontacji z własną wiedzą, czy też z intuicją, która podpowiada inne możliwe odczytania.


Dudzik nie prowadzi czytelnika za rękę. Raczej pokazuje kierunki, zostawiając przestrzeń na wnioski. Jednocześnie jest to książka, z którą nie trzeba się zgadzać. Autor nie prowadzi wykładu ani uporządkowanego wywodu. Zaprasza do rozmowy, czasem prowokuje, czasem ryzykuje uproszczenie. Świadomie wystawia swoje tezy na próbę. To gest, który można odczytać jako zaproszenie do współuczestnictwa, nie tylko do odbioru. W tym sensie „Stąpając po historii" bliżej do eseju niż do klasycznej syntezy historycznej. To książka pisana z pasją. Z przekonaniem, że historia nie kończy się na faktach, lecz zaczyna tam, gdzie ktoś próbuje nadać im znaczenie.

 

 

Źródło tekstu: TEMI, kwiecień 2026 r.

Źródło zdjęcia: Stąpając po historii. Od prehistorii do ostatniego rodu zamku Melsztyńskiego

 

Zobacz również inne wpisy w blogu